Pierwsze zajęcia związane z fotografią już za plecami. Proste ćwiczenia u Tomasza Griessgrabera to ruch, w najróżniejszych postaciach
.
Jakby na to spojrzeć, zmarzłem do tego stopnia że palców u rąk nie czułem a odwilż w nosie była jak „biblijny potop”.
Zatrzymanie ruchu, tu w zasadzie im krótszy czas tym lepiej (lecz zawsze względem poruszającego się obiektu). Dla mnie czas tu wynosił 1/500 sek a pojazd poruszał się z prędkością graniczną na tej ulicy, czyli 50 km/h.
Pokazanie pojazdu rozmytego. W zasadzie również nie jest to dużym wyzwaniem, ponieważ wystarczy wybrać odpowiednio długi czas. Przy takim ustawieniu kadru nawet 1/125 była by wystarczająca, dla mnie tutaj była 1/15.
Tu już sprawa wymaga trochę więcej finezji, ponieważ czas musi być na tyle długi by można było swobodnie podążać za pojazdem. Również technika przychodzi nam tutaj z pomocą, czyli chociażby tryby programowe, ale i tak najfajniejszym programem jest M.
No i ostatni ze sposobów złapania ruchu. Chyba najtrudniejsza była dla mnie ta właśnie.
Po ogrzaniu zmarzniętych członków i rozgrzaniu się cieplutką kawą, nadeszła chwila na fachowe oko Mateusza Orszulskiego.
… zdjęcia już wkrótce…





